Ofiara na parafię

Dary Ducha Św.

DARY DUCHA ŚWIĘTEGO
 
Idąc za świętym Pawłem możemy powiedzieć o Duchu Świętym jako o budowniczym, ożywicielu i jako osobie jednoczącej. Św. Paweł pisze o budowniczym „czyż nie wiecie, że jesteście świątynią Boga najbliższych, że Duch Boży mieszka najbliższych was” (1Kor 3,16), „w Nim (Chrystusie)i wy także wznosicie się we wspólnym budowaniu, by stanowić mieszkanie Boga przez Ducha” (Ef2,2). Jako o ożywicielu Kościoła pisze jako o tym, który udziela mu swoich darów mądrości, wiedzy, uzdrawiania, czynienia cudów, proroctwa, rozeznawania duchów, daru języków (por. 1 Kor12,7-11). Wreszcie jednoczy Kościół to zbiorowisko ludzi o różnych temperamentach, bardzo różnych charyzmatach i bynajmniej przez to nie rozbija się Kościoła, gdyż poprzez nie działa Duch Święty.

Wyliczając dary Ducha Apostoł kończy stwierdzeniem „wszystko zaś sprawia jeden i ten sam Duch, udzielając każdemu tak, jak chce” (1Kor 12,11).Wewnątrz wspólnoty, której członkiem czyni chrzest, każdy chrześcijanin zostaje ożywiony mocą Ducha Świętego.Kościół pierwszych chrześcijan miał głęboką świadomość tego, że w wypełnianiu chrystusowej misji jest wspierany przez Ducha Świętego. Dlatego dobrze byłoby zastanowić się bliżej nad działaniem Ducha w Kościele w kontekście ożywiania.

Katechizm Kościoła w kanonie 1830 pisze „życie moralne chrześcijan jest podtrzymywane przez dary Ducha Świętego. Są one trwałymi dyspozycjami, które czynią człowieka uległym, by szedł za poruszeniem Ducha Świętego.” Dalej w kanonie następnym wymienia siedem darów Ducha Świętego, a są nimi: mądrość, rozum, rada, męstwo, umiejętność, pobożność, bojaźń Boża. Darów tych jednak nie otrzymujemy już na chrzcie, ale są wynikiem przyjętego bierzmowania. Bierzmowanie jest sakramentem inicjacji. Z dziecka stajemy się dorosłymi. Aby sobie uświadomić moment przyjęcia sakramentu i obecności Ducha Świętego przed wprowadzeniem postanowień Soboru Watykańskiego II, bierzmowany otrzymywał policzek.

Młodszy czytelnik może być tym zaskoczony, ale była to 1000 letnia reminiscencja argumentacji „że bierzmowany lepiej zapamięta, że przyjął sakrament”. Sakrament dojrzałości chrześcijańskiej jest szansą wprowadzenia młodego chrześcijanina w sztukę życia, które ma być intensywnie i świadomie przeżywane. Odnajdujemy własną tożsamość i przyjmujemy odpowiedzialność za własne życie. Od tego momentu nie możemy już żądać ale przyjmujemy odpowiedzialność również za innych a przede wszystkim za Kościół. Ponowne narodziny z Ducha Świętego oznaczają także rozwój nowych zdolności moralnych i duchowych. O działaniu Jezusa w mocy Ducha pisze w swojej ewangelii święty Łukasz. Opisuje chrzest Jezusa jako obdarowanie Duchem Świętym. Na pustyni przechodzi inicjację jako Mesjasz i „powrócił w mocy Ducha do Galilei” (Łk 4,14).

W tym sakramencie obdarzeni nowymi zdolnościami mamy używać dla dobra ludzi. Stąd konieczna jest refleksja nad tym, czemu miałbym się poświęcić w życiu, odnaleźć własny charyzmat. Jednocześnie każdy powinien mieć swe życiowe marzenie tak ja np. ojciec Duval śpiewając:

„Ciągle marzę o Twym niebie,
Gdzie mnie czeka miłość Twa,
Chcę na zawsze posiąść Ciebie,
Szczęście które wiecznie trwa”
 

Dar Mądrości
 
W Starym Testamencie czytamy o mądrości króla Salomona. Jego mądrość nie była mądrością nabytą a był to dar Boży wlany do jego duszy, była to odpowiedź na jego gorliwe modlitwy oraz obietnicy danej od Boga. Jednak Salomon dar utracił pogrążając się w bałwochwalstwie i nieczystości zatracił, bowiem bojaźń Bożą, która jest początkiem życia duchowego. Dar mądrości jest spełnieniem wszystkich siedmiu darów jest ich dojrzałością. Mądrość jest darem Ducha Świętego mająca imię samego Boga. O Bogu powiemy, że jest Mądrością nie Pobożnością ani Rozumem, ale samą Mądrością. Ta Mądrość objawiła się poprzez Jezusa między ludźmi.

Mądrość składa się niejako z dwóch elementów. Pierwszy z nich to światło Boże udzielone duszy, za sprawą, którego dusza poznaje i drugi za pomocą, którego dusza rozeznaje. Mądrość, zatem to oświecenie w intelekcie, ale również miłość rozpalająca serce. Dar Mądrości jest dany każdemu pod warunkiem, że trwamy w łasce otrzymanej na Chrzcie. Dar rośnie, gdy jesteśmy wierni Duchowi Świętemu. Ta wierność to bojaźń Boża (Bojaźń Pańska, początek mądrości (Prz 1,7)). Wszystkie dary Ducha wzajemnie się dopełniają i z różnym natężeniem ujawniają się w różnych okresach naszego życia i działają jednocześnie, ale nierówno. Dlaczego tak się dzieje – trudno o właściwą odpowiedź. Ten dar w połączeniu z innymi darami przedstawia się w różnych kształtach.

Dar Mądrości doskonali samą duszę. Rozum doznaje oświecenia i cichną gotujące się namiętności; skłonności zostają „wyprostowane”, a wola nakierowana jest na Boga. W naszym życiu wiele jest uczuć ulegających różnym porywom. Weźmy za przykład żarliwość do robienia dobrych rzeczy. Ale właśnie ta żarliwość może wyrodzić się w czysty pożar, który wydaje się, że jest nie do opanowania. Dobrą ilustracja myśli, będzie osoba Pawła zwanego wcześniej Szawłem. To on żarliwy i prawowierny doprowadza żarliwość do takiego stanu, że zabija chrześcijan. Potrzeba było oczyszczenia -daru Mądrości, aby jego żarliwość wyprostować. Widzimy go później żarliwego, ale w odmienny już sposób, bo z nim pracuje Mądrość Boża. Wiara bez Mądrości to zabobon. Mądrość jednak poprawia błędne pojęcie pobożności otwiera duszę pokazując jej dziwactwa miłości własnej przywiązania do własnej woli i podszywanie się pod płaszczyk wiary. Niech w tym miejscu przykładem będzie ks. Natanek i jego „myśl”. (Sądzę, że i na naszym osiedlu ma swoich zwolenników, bo piszą jego hasła na chodnikach). Powinniśmy unikać tendencji do stawania się duchowymi indywidualistami. Nie wolno nam pospiesznie przyłączać się do nieznanego nauczyciela, może, bowiem zdarzyć się, że znajdziemy się pod wpływem kogoś, kto chce przewodzić nie posiadając w wystarczającym wymiarze mądrości.

Mądrość jest również strażnikiem złączenia duszy z Bogiem. Żyjemy wtedy w obecności Boga. Mamy mieć poczucie obecności Bożej, że widzi nas i słyszy i nic się nie ukryje. Prowadzi nas to do źródła modlitwy wewnętrznej. Rozmyślanie o rzeczach Bożych to cierpliwa myśl Mądrości. Jeśli ci trudno to znaczy, że dar Mądrości natrafia w nas na jakąś przeszkodę. Jeśli chcesz ją wyeliminować, chcesz nauczyć się rozmyślania, jednocz cierpliwie serce z Bogiem, usiądź przy nim np. w adoracji, módl się aktami strzelistymi, żyj po chrześcijańsku. Mądrość jest również przedsmakiem szczęśliwości wiecznej. Światło, w którym widzimy Boga przez wiarę zamieni się w oglądanie Boga w majestacie.

Podstawowym mankamentem współczesnego człowieka zagłuszającym jego działanie, będących przyczyna zaburzeń osobowościowych, nerwicowych, jest brak poczucia sensu. Dla chrześcijanina, dar Mądrości staje się darem, który pozwala bardzo głęboko przeżywać poczucie sensu. Życie ma wartość, ma sens, ono jest ukierunkowane ku Bogu, nawet, jeżeli z tym życiem związane są jakieś próby, przeciwności, cierpienia, krzyże. To poczucie sensu zaszczepia także miłość i nienawiść do grzechu i zła. I dzięki darowi Mądrości, Chrześcijanin, dokonując w swoim życiu wyborów, podejmując decyzje, stawia sobie pytanie: "Czy to co zamierzam czynić przybliży mnie do Boga bardziej mnie z Bogiem zjednoczy ?


Dar Bojaźni Bożej
 
Dary Ducha to pewne zdolności nadprzyrodzone, które w duszy rodzą skłonność i władzę do osiągnięcia pewnych doskonałości. Każdy ochrzczony je posiada, ale są one niejako w duszy uśpione, dopóki sam człowiek nie zacznie wprowadzać ich w czyn. Posiadamy zdolności manuale, głosowe, słuchowe, lecz aby się doskonaliły musimy zacząć wprowadzać je w czyn i ćwiczyć.

Czym jest dar bojaźni Bożej? Co to jest bojaźń i jakie są jej rodzaje? Pierwsza bojaźnią jest bojaźń światowa i posiada ja każdy człowiek żyjący bez Boga. Jest to strach przed utratą rzeczy, przed utratą zaszczytów, honorów, bogactwa, radości, przyjaźni –wszystkiego, co daje mu przyjemność albo, z czego osiąga korzyści. Taki strach w dalszej kolejności, gdy utraci się to, do czego przywiązało się serce rodzi śmierć. Ludzie popadają w choroby, tracą rozum, nierzadko umierają. Majątek przepadł, nadzieja rozwiała się jak dym. Ambitni załamują się, drżą ze strachu przed niepowodzeniem. Taka bojaźń jest rodem nie z nieba.

Jest też bojaźń, którą byśmy nazwali niewolniczą; bojaźń kary, bata, więzienia. Człowiek z bojaźnią niewolniczą porzuca złe uczynki, bo boi się piekła. Nie grzechu samego nienawidzi, ale paraliżuje go strach przed piekłem. Nie ma tu czystego serca, nie ma pobożności. Gdyby nie było piekła grzeszyłby nadal. Tej bojaźni możemy się doszukać również w duszy każdego z nas, gdy ciało i krew przeważą nad duchem.

Trzecią bojaźnią jest bojaźń początkująca. Jest to bojaźń każdego z nas, gdy jesteśmy w stanie łaski. To bojaźń, która wypiera bojaźń niewolniczą w miarę jak pomnaża się w nas miłość Boża, doznajemy oczyszczenia z miłości własnej i chęci grzeszenia. Pojawia się pobudka w postaci pragnienia posiadania Boga w wieczności, pragnienia zbawienia swej duszy, życia wiecznego.

Czwarta bojaźń jest tą bojaźnią Bożą z darów Ducha Świętego i o niej możemy powiedzieć, że jest bojaźnią synowską. To bojaźń syna lub córki, w której pragnie się spełnić wolę ojca, nie, aby uniknąć kary albo otrzymać nagrodę, ale ze względu na miłość ojca, który jest dobry i dlatego, że syn wie, że jego szczęście jest nierozerwalnie związane z miłością do ojca. Jest to bojaźń nie ze strachu, ale stan, w którym oddajemy cześć wielkiej miłości, łaskawości, majestatowi i dlatego zachowujemy się z uszanowaniem, uległością. Przecież im bardziej kogoś kochamy tym bardziej boimy się go obrazić. Kochająca osoba nie spełnia rozkazów, ale wie, że dla drugiej osoby jest to życzenie. Bać się Boga, może być synonimem sprawiedliwego, który na drodze życia kieruje się radami Boga. Bojący się Boga jest bezpieczny pod opieką Boga, który ukazuje się jako Ten, który ciągle jest obecny. Ten, kto boi się Boga i posłusznie idzie drogą przez Niego wskazaną, zasłuży sobie na szczęście i błogosławieństwo. Bojący się Boga są posłuszni słowu Bożemu; kochają Boga i trzymają się Jego dróg. Bojaźń Boża, uzdalnia człowieka pobożnego do tego, żeby we właściwy sposób kroczył swoją drogą życia. Ugiąć się przed Bogiem oznacza – bać się Boga. Uznać siebie za „małego” to właściwa postawa stworzenia i ci, którzy trwają w tej postawie, wiedzą o istnieniu Boga.

„Początkiem mądrości jest bojaźń Pana. Pełna mądrość, to bać się Pana”

Za owoce daru bojaźni Bożej zwykło się uważać skromność, powściągliwość, czystość, umiarkowanie.
 

Dar Pobożności
 
Dar pobożności jest jednym z trzech darów, które doskonalą naturalne możliwości ludzkiej woli. Gdyby zapytać o pobożność to większość wiernych za pobożnego uzna tego, który chodzi często na Msze Święte i uczestniczy w zewnętrznych obrzędach, czyli wypełnia praktyki religijne. Takie zawężenie rozumienia pobożności kłóci się z rozumieniem pobożności, o jakiej czytamy w Starym Testamencie. Pobożność jest tu rozumiana o wiele szerzej i obejmuje relacje względem bliźniego, stosunek do rodziców, przyjaciół znajomych. Jest to wzajemne oddanie ludzi między sobą i łączy się z tym wzajemna pomoc, konkretna i wierna. Na zewnątrz pobożność przejawia się z wiernością. Wierność jest, bowiem tą postawą, bez której pobożność doznawałaby ograniczeń. Istota pobożności jest współczująca dobroć człowieka.

Pobożność, zatem to nie zewnętrzne obrzędy, ale miłość, która ją ożywia i związana jest ze sprawiedliwością i z wiernością Prawu Bożemu. Bezpośrednim i najważniejszym skutkiem oddziaływania tego daru na wolę ludzką jest gotowość do oddawania czci Bogu. Dar ten wpływa też na nasz umysł pozwalając nam zrozumieć, że Bóg jest godzien największej czci. To, co potocznie uważa się za pobożność jest religijnością. Dzięki darowi pobożności jest w nas głębokie przeświadczenie o potrzebie okazywania czci Bogu, ponieważ Bóg jest naszym Ojcem. I właśnie pod tym względem dar pobożności różni się od cnoty religijności, która też, co prawda, skłania nas do oddawania czci Bogu, ale każe w Nim widzieć Stwórcę świata i Pana wszechrzeczy.

Pobożność prawdziwa jest źródłem sił, potrzebnych do znoszenia prześladowań, będących częścią cierpień, których przykładem znoszenia jest miłość Chrystusa. Wyrzeczenie jest tu istotą, bez której mamy do czynienia jedynie z pozorem pobożności. Z byciem pobożnym łączy się obietnica Boga, który przyrzekł pomoc w doświadczeniach i życie wieczne w przyszłym świecie; to synonim życia chrześcijańskiego, aby odpowiedzieć na miłość.

Dar pobożności czyni wolę ludzką bardziej łagodną, opanowaną i cichą. Dar ten łączy się zazwyczaj z błogosławieństwem, obiecanym ludziom cichym, nie szukającym rozgłosu. Św. Tomaszowi dar ten kojarzy się z błogosławieństwem czwartym – „którzy łakną i pragną sprawiedliwości” i piątym – „którzy są miłosierni”. Ludzie pozbawieni daru pobożności są: „samolubni, chciwi, wyniośli, pyszni, bluźniący, nieposłuszni rodzicom, niewdzięczni, niegodziwi, bez serca, bezlitośni, miotający oszczerstwa, niepohamowani, bez uczuć ludzkich, nieprzychylni, zdrajcy, zuchwali, nadęci, miłujący bardziej rozkosz niż Boga. Będą okazywać pozór pobożności, ale wyrzekną się jej mocy”.

Dar pobożności jest szczególnie potrzebny każdemu chrześcijaninowi do właściwego wypełniania jego obowiązków wobec Boga i zajmowania właściwej postawy wobec ludzi, od których jesteśmy zależni, we właściwym rozumieniu tego słowa. Bez daru pobożności modlitwa byłaby nieznośnym ciężarem, natomiast wszystkie doświadczenia życiowe – ślepym, niezrozumiałym nękaniem człowieka. Posiadaniu i rozwojowi daru pobożności sprzyja częste rozważanie tekstów biblijnych mówiących o ojcowskiej dobroci i miłosierdziu Boga. Pomocne są także w tym względzie ćwiczenia ascetyczne mające na celu utrzymywanie się w ustawicznym kontakcie z Bogiem, co sprawia, że całe nasze życie ma charakter modlitewny.

Podstawowym, zatem wymaganiem życia według daru pobożności jest „uduchowienie”, to znaczy poddanie się Duchowi i wyzbycie „cielesnej” postawy oraz „cielesnego” sposobu myślenia. Życie według daru pobożności określa uległość wobec Ducha Świętego. Natomiast brak otwarcia się i brak gotowości na przyjęcie łaski oraz jej wymagań – to głuchota i nieczułość wobec natchnień Ducha oraz jego „gaszenie”. Wszystko, co w życiu chrześcijanina jest wyłącznie „świeckie”, to znaczy sprzeczne z otrzymaną na chrzcie konsekracją, obraża i „zasmuca” Ducha Świętego, którego działanie zmierza właśnie do tego, by całe życie chrześcijanina zostało uświęcone. Bowiem dar pobożności, jak każdy inny z darów Ducha Bożego, prowadzi człowieka do upodobnienia wobec Boga, w sprawiedliwości i prawdziwej świętości. Dar Męstwa
 

Dar Męstwa

Darem udoskonalającym wolę jest dar męstwa. Wiemy, czym jest dar pobożności to bojaźń utraty Boga, bojaźń grzechu i okazji do niego. Dar pobożności to miłość synowska to jest miłość, jaka syn kocha ojca, połączona z darem posłuszeństwa. Teraz do udoskonalenia odwagi woli potrzebny jest dar męstwa. Dar odwagi, siły i wytrwania. Bo jeśli wola była by drżąca miękka, niestała, bojaźliwa nie wytrzyma cierpienia. Chrześcijanin znosi cierpienia, trudy, stawia czoło trudnością. Męstwo jest dwojakie czynne i bierne. Dar męstwa jest tym, co nazywamy odwagą. Możemy sobie przywołać przed wyobrażenie różnych świętych.

Całe rzesze ludzi znoszących trudy i rany chodzących z Bogiem w trudzie i pokorze, to męstwo czynne. Doskonałość tkwi, bowiem w męstwie biernym takim jak go widzimy w męce Boskiego Zbawiciela. Cierpienie jest z naszej ludzkiej strony buntem i sprzeciwem, znoszenie go wymaga siły, zadawania sobie przymusu i ujarzmienia, a to już jest darem łaski. Męstwo jest również do udoskonalenia bojaźni i pobożności. Pobożność bez umartwienia wyradza się w jałowe wzruszenie i egzaltację. Męstwo jest cnotą kardynalną. Jest to dar Ducha umacniający duszę przeciw bojaźni i cierpieniu wspierający duszę do wypełnienia powinności pod względem natury i Dekalogu oraz wszystkich dzieł zmierzających do doskonałości. Kiedy ten dar jest nam najbardziej potrzebny? Przede wszystkim w momentach pokusy, Chrześcijaninowi potrzebna jest odwaga w momentach pokusy.

Odwaga nie polega na tym, by lekceważyć niebezpieczeństwo, prawdziwa odwaga szacuje niebezpieczeństwo mierzy jego siłę i doniosłość i bez trwogi wychodzi mu na spotkanie. Pokusy są różne; osobiste, domowe. Kto nie ma siły do ich pokonania będzie pokonany przez nie. Jak będzie wyglądała walka zależy od naszego charakteru. Zatem dar męstwa służy tu przede wszystkim byśmy umieli zmierzyć się z całym niebezpieczeństwem, uświadamiając sobie obecność kusiciela. Tylko tchórz wyśmiewa się z niebezpieczeństwa, aby dodać sobie odwagi i odpędzić strach. Dar męstwa pozwala nam widzieć siłę kusiciela, ale także nie dowierzać własnej sile.


Bez daru męstwa nie poradzimy sobie w czasie umartwiania. Nasz temperament, nasze namiętności, pokusy wewnętrzne, pycha, próżność, miłość własna, zazdrość cała rzesza wewnętrznych popędów ku złemu to rzeczy, nad którymi musimy zapanować, aby one nie zapanowały nad nami. Dlaczego więc tak mało widać ludzi, którzy by wytrwale i mężnie prowadzili życie choćby tylko zbliżone do rzetelnej pobożności? Odpowiedź jest prosta. Dlatego, że mało jest ludzi, którzy by mieli męstwo w umartwianiu swoich wad. To nasza miękkość sprawia, że rezygnujemy z zapierania się samych siebie; i z tej miękkości rodzi się niestałość, chwiejność, wahanie, leniwe ociąganie, a w końcu oglądanie się wstecz.

Kto dzisiaj pości? Pościć to znaczy nie jeść niczego do zachodu słońca a Matka Bożą zachęca nas do postu o chlebie i wodzie. My wprowadziliśmy sobie wiele zwolnień i „wytłumaczeń”. Uwierzymy w różne opinie, że post szkodzi. Nawet w piątek raz w tygodniu nie potrafimy obyć się bez mięsa. Wiemy o tym, że Kościół nakazuje post i wstrzemięźliwość, wiemy o świętych, którzy pościli i co z tego wynika? Czemu i ty nie mógłbyś pościć?

Jest jeszcze dar męstwa potrzebny do jednej próby. Chodzi o odpowiedź na słowa „Kto miłuje ojca albo matkę więcej niż Mnie, nie jest mnie godzien” (Mt 10,37). Jeśli Bóg wzywa nas do złożenia ofiary z jakiekolwiek rzeczy na świecie to trzeba te ofiarę złożyć. Święty Paweł cieszył się uznaniem, szacunkiem miał znakomitą reputację, ale wszystko porzucił, bo zobaczył Jezusa.
 
 
Dar Umiejętności
 
Pozostają nam do omówienia dary, które udoskonalają nam rozum. Dary te możemy podzielić dary umiejętności, rady i rozumu a te to, co wiemy wystarczy są tymi, które pozwalają nam rozważać prawdy absolutne i na te polegające na praktycznym sądzie rozróżniającym między prawdą a fałszem. Tak zdarza się między ludźmi, że jedni zastanawiają się bardziej praktycznie, czyli co dziś a co jutro a inni myślą abstrakcyjnie.

Wyraz umiejętność w łacinie to wiedza. W dzisiejszych czasach przybrał on już tak wielorakie znaczenie, że nie wystarczy nam na określenie daru umiejętności. Nie jest to ani znajomość ogólna np. wiedza naukowa, ale jest to pojęcie o wiele szersze. To co możemy powiedzieć o tym darze wiąże się z naszym sumieniem i nasza odpowiedzialnością. Grzeszymy tu na ziemi z powodu wypaczenia naszego umysłu, które to powstaje z namiętności albo po prostu z czystej ułomności. Chcąc się poprawić powinniśmy rozpocząć nasze działania od poprawy umysłu. Rozum to ta część, która jest najbliżej Boga a jeśli ma skazę to każda rzecz przez niego widziana będzie nam wszystko wypaczała. Rozum i umysł są tą częścią naszej duszy, która jest wyobrażeniem Boga. To jest to światło, które pozwala na poznanie Boga i siebie samego między prawdą a błędem tj. między dobrem a złem. Dopóki ten umysł pozostaje w zgodzie z umysłem Boga to jesteśmy do niego podobni i chodzimy w jego światłości. Prostujemy to, co spowodował grzech pierworodny. Ale nasz rozum potrafi wszystko powykrzywiać, zaćmić i oddalamy się od Boga. Dusza jest oszpecona a grzech tryumfuje, ponieważ świadomie przekroczył przykazania przy akceptacji rozumu.

Czysta praktyka- chodzi mianowicie przetarcie duszy sumienia i światła Bożego w nas. Współczesny człowiek jest dumny ze swojego oświecenia umysłu. Nie chcę wprowadzać tu historycznego zamętu rewolucji francuskiej, encyklopedystów, libertynistów. Są to tematy wymagające odrębnego wyjaśnienia. Jeżeli drogi czytelniku będziesz chciał to zgłębić znajdziesz na to odpowiedź w literaturze bądź w kontaktach z Kościołem. Tu na to nie ma miejsca.

Mówiąc a właściwie pisząc o darze umiejętności musiałbym zacząć od epoki pierwszych Chrześcijan. Sprawa jest obszerna i wymaga pewnych rozważań, na które w tym naszym parafialnym vademecum nie ma miejsca. Chcesz wiedzieć więcej zaangażuj się w to co proponuje ci dzisiaj nasza parafia (Krąg Biblijny, grupy charyzmatyczne…) Zapraszam bądź aktywnym członkiem parafii a nie uczestnikiem święcenia koszyków wielkanocnych czy sporadycznych Mszy Św., bądź świętym i charyzmatykiem Kościoła.

W każdym z nas jest światło natury i i światło wiary. Czyli to co nazywamy światłem rozumu oraz światłem Ducha Św. Czyli to co otrzymaliśmy się rodząc człowiekiem to co nam przekazał Duch Św. Ale nie w każdym co odrodził się w Duchu Św. jest dar umiejętności. Musimy pozostać wierni, aby ten charyzmat zatrzymać. Jeżeli ktoś wypadł z łaski na Chrzcie otrzymanej i nie został rozgrzeszony to nie ma w nim daru, umiejętności. Gdy mamy to światło to mamy dar roztropności, który udoskonalają nam rozum naturalny. Dar umiejętności to dar dla tych, którzy żyją w komunii z Bogiem. Naturą daru umiejętności jest nadanie światła i ciepła, mamy predyspozycje do kochania prawdy, rozum i inteligencja zostają oświecone. Jesteś nieszczerym albo kłamcą, zniewolił cię nałóg lub przewrotność serca to dalekie będzie dla ciebie poznanie umiejętności i doskonałości Bożego przykazania. Znać Boskiego Prawodawcę to znać jego wolę i myśl. Umiejętność to również znać, widzieć i rozumieć prawa Boskie. Rozeznajemy, co jest radą a co przykazaniem. Droga posłudze i posłuszeństwa jest dla nas otwarta.
Nikt, kto zaniedbuje sakramenty nie może znać wartości swojej duszy.
 

Dar Rady

Ileż to razy każdy z nas nie dostawał dobrych rad. Rada każdemu nas jest potrzebna. Współczesnemu człowiekowi nie potrzeba dzisiaj światła wiary i wycofuje się ze zgodności z Bogiem. Jemu potrzebne są inne „przelotne autorytety”, które wynikają z mody, popularności albo, dlatego, że jest się celebrytą. Osoba, która w swoim życiu urodzi jedno dziecko radzi matce ośmiorga jak się zachować. Do tego dochodzą „pisma dobrze poinformowane, które od tytułu do stopki redaktorskiej mają tylko same dobre rady. Najgorzej jak nam radziłby Bóg. To przecież dzisiaj już niemodne, staroświeckie a na pewno już ciemnogród totalny. Kto za to jest odpowiedzialny? Ja myślę, że ten, który zamiata ogonem ma na to przemożny wpływ.

Ileż to informacji wpływa na nas przekonując, że są jedyne i prawdziwe. Wypacza nasz umysł, o czym 99 % nie zdaje sobie sprawy. Spaczenie umysłu i wycofanie się ze zgodności z Bogiem. Światło duszy zaciemniają różnorakie opary, półmrok, w którym czujemy się najlepiej, telewizja, politycy, gazety, komentarze ludzi dla których Bóg jest głupstwem. To, co w nas samych tkwi dokłada się do tego chóru.

Dwadzieścia błędów w praktyce to nie to samo, co jeden w zasadzie. Ale nas pociągają dzisiaj zasady. Współcześni iluminaci głoszą nam prawdy objawione przez nich samych uważając się za mędrców. Ich rozum jest kamieniem probierczym wszystkiego, co jest i co było a nas obdzielają dogmatami, które zrodziła noc i bezsenne mrzonki. Racjonalizm to hasło przewodnie przeciwstawiane wierze jako zabobonowi. Wylęgłe z racjonalizmu stwory chcą nas przekonać, że Bóg to coś nieznanego wręcz niepewnego, bo kto go widział czy zameldował się u racjonalisty dowodząc swego istnienia. A jak nie ma jego to i nie ma jego praw są moje racjonalistyczne; paszport dla szympansa, eutanazja dla babci, bo już trochę zawadza, płód, bo nie dzieckiem i stworzeniem a embrionem niemal, że fasolką w glebie a wydaje mi się, że ona miałaby lepsze prawa.

Przyczyną jest brak niewiary, odrzucenie Objawienia a Nowy Testament to „bajki z mchu i paproci”. Będziecie jak bogowie, to echo pobrzmiewa i napawa wielu dumą. Dlatego potrzebna jest nam znajomość darów Ducha Świętego, szczególnie tych, które udoskonalają nasz umysł. A co ja mam odpowiedzieć na takie rozmowy rodziców, dzieci, że bierzmowanie jest sakramentem pożegnania się z wiarą i Kościołem. Bo będziecie jak bogowie? Potrzeba nam jest współbraci w Kościele roztropnych mądrych. Człowiek roztropny to ten, który umie dać dobrą radę. A mądry może wydać się nam nierozważnym, a może wręcz nieracjonalnym.

Popatrzmy na Jezusa, kiedy Herod oczekuje od niego cudu, czy przed Piłatem nie otworzył ust swoich. Właśnie to Mądrość Boża działająca w sposób, który w oczach roztropnego człowieka światowego może uchodzić za działanie nieracjonalne, nierozważne, nieroztropne. Roztropny człowiek nazwałby Karola Boromeusza jako szaleńca, kiedy sprzedaje w ciągu dnia spadek po ojcu i rozdaje ubogim. Dar rady zawiera w sobie całą roztropność naturalną i człowiek obdarzony tym darem nie powie niczego nieroztropnie. Dar rady jest doskonalszy niż roztropność.

Czym jest więc ten dar rady? Jest to pewna jakość umysłu lub doskonałość, wlana w rozum człowieka przez łaskę Ducha Świętego czyniącą rozum zdolnym do rozeznania nie tylko, tego co dobre a co złe, i nie tylko tego co stanowi drogę posłuszeństwa, ale i tego co stanowi drogę doskonałości; a więc rozpoznania, która z dwóch rzeczy godziwych i dobrych. Jest lepsza i przyjemniejsza w oczach Boga. Kiedy klęczysz podczas Mszy Św., złóż na ołtarzu swe serce, ofiaruj go. Bóg udzieli ci rady. Może ta rada ukrzyżuje twoją wolę; ale pełniąc Jego wolę będziesz miał znak że nie chodzisz własnymi drogami a idziesz za wolą Boga.
 

Dar Rozumu

Co można powiedzieć o darze rozumu? Dar rozumienia z natury rzeczy przynależy każdej osobie. Przypomina nam oko, które pozwala obserwować, poznawać i rozumieć. Rozum taki ma władzę postrzegania i rozumienia, których granic do tej pory nie osiągnęliśmy. Czy rozum ma granice, chyba tak bo nie może być nieskończony ale tych granic nie znamy. Ale czy o taki rozum nam tutaj chodzi. Czy jednak chodzi nam tutaj o rozum intelektualisty. Nie – nam chodzi o dar rozumu człowieka będącego w łasce Bożej.

Jest to szczególna władza lub doskonałość umysłu, udzielana tym, którzy odpowiadając na światło wiary i działanie w sobie Ducha Świętego otrzymują przekraczający światło i władze rozumu naturalnego dar wyższy, nadprzyrodzony, który staje się nawykiem jako nadprzyrodzona zdolność. Pozwala nam ona poznać prawdy nadprzyrodzone ze szczególna jasnością; wniknąć w racje i motywy wiary i pozwala przedstawić je innym do uwierzenia.

Dar ten uzdalnia nas do rozumienia ze szczególną jasnością ukrytego sensu objawienia Bożego. Człowiek musi zostać przekonany przez dowody, że nauka chrześcijańska jest objawieniem Bożym. Jeśli ktoś nie opierałby się na dowodach swojej wiary w to, że Pismo Święte jest słowem Boga, jak mógłby je przyjąć? Rozum naturalny musi rozpoznać i przyjąć to, co nazwalalibyśmy warunkami wstępnymi wiary, potem można dopiero uwierzyć.

Wiarą rozumną dopiero tedy wierzymy, gdy zbadaliśmy stosowne świadectwa i intelektualnie zostaliśmy przekonani o tym, że Chrześcijaństwo jest objawieniem Boga. Wiara nasza nie jest aktem ślepym zabobonnej łatwowierności albo aktem ludzi, którzy mają kłopot ze zrobienie użytku z rozumu. Musimy wiedzieć, w co mamy wierzyć i dlaczego. Nie poznajemy wtedy już naszej wiary i nie badamy jej jako ludzie chcący podać czy to co wiemy jest wiarygodne. Słowo Boże czytane jest tak jak czyni to uczeń. Wiem kto uczy mnie tej prawdy i wiem, że nie wprowadzi mnie w błąd.

Dar rozumu, czyli rozumienia, jest dokładnie tym Darem Ducha Świętego, który od chwili gdy wierzymy, czyni nas zdolnymi do rozumienia znaczenia rzeczy będących przedmiotem wiary. 
Dar ten również uzdalnia wierzących do szerzenia rzeczy objawionych przez Boga, dając światło do rozwiązywania pozornych trudności wiary. Dużo mówi się dziś o nauce. Mówimy o naukach przyrodniczych, społecznych, ścisłych wszelakich innych. Ale niech tylko ktoś powie, że teologia jest nauką to zaraz napotka na dziwne uśmieszki. A to właśnie jednym z darów rozmienienia jest ujecie prawdy objawionej w formę nauki.

Wszyscy mamy w sobie dar rozumienia, dopóki jesteśmy stanie łaski. Dlatego powinniśmy prosić każdego dnia byśmy byli napełnieni znajomością woli Boga we wszelkiej mądrości i rozumieniu duchowym.
Beder KTJ
menu